• SNO 99/09 - Uchwała Sądu ...
  22.08.2014

Uchwała
Sądu Najwyższego - Sądu Dyscyplinarnego
z dnia 22 stycznia 2010 r.
SNO 99/09

Teza

Zachowanie szczególnej ostrożności przy dojeżdżaniu do przejścia dla pieszych ma umożliwić kierującemu odpowiednio szybkie reagowanie na sytuację na drodze. Trudno przyjąć, że zachowana została w wystarczającym stopniu szczególna ostrożność, skoro reakcja na sytuację na drodze w postaci hamowania nastąpiła dopiero po potrąceniu pieszego. O niezachowaniu szczególnej ostrożności w wymaganym stopniu świadczyć może także skupienie uwagi na jednym z pieszych przechodzących w przeciwnym do pokrzywdzonego kierunku. Jeśli nie udało się dostrzec pokrzywdzonego ani zareagować w jakikolwiek sposób (nawet rozpocząć manewr hamowania), to istnieją wątpliwości, czy prędkość oraz nie była zbyt duża jak na możliwości spostrzegania kierującego.

Artykuły przypisane do orzeczenia

Do tego artykulu posiadamy jeszcze 39 orzeczeń.
Kup dostęp i zobacz, do jakich przepisów odnosi się orzeczenie. Znajdź inne potrzebne orzeczenia.

Skład sądu

SSN Wiesław Kozielewicz (przewodniczący)
SSN Mirosław Bączyk
SSN Małgorzata Gersdorf (sprawozdawca)

Sentencja

Sąd Najwyższy w sprawie Anny J. Sędziego Sądu Rejonowego w B. po rozpoznaniu zażalenia obrońcy na uchwałę Sądu Apelacyjnego - Sądu Dyscyplinarnego w K. z dnia 9 października 2009 r., w przedmiocie zezwolenia na pociągniecie sędziego do odpowiedzialności karnej, zawieszenia w czynnościach służbowych i obniżenia wynagrodzenia, uchwalił utrzymuje w mocy zaskarżoną uchwałę.

Uzasadnienie

Prokurator Rejonowy w C., w związku z prowadzonym postępowaniem przygotowawczym, złożył wniosek o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego w B. Anny J. za czyn polegający na tym, że w dniu 7 listopada 2007 roku w B. na ulicy Ł., kierując samochodem osobowym marki „Fiat Coupe” nieumyślnie naruszyła zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym określone w art. 3 ust. 1 i 26 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 2007 r. Prawo o ruchu drogowym w ten sposób, że nie zachowując szczególnej ostrożności nie ustąpiła pierwszeństwa pieszemu Józefowi G. prawidłowo poruszającemu się po oznakowanym przejściu dla pieszych, w wyniku czego potrąciła go kierowanym pojazdem, czym spowodowała u niego obrażenia ciała w postaci stłuczenia głowy, stłuczenia obu podudzi i złamania podgłowowego kości strzałkowej prawej, które to obrażenia naruszyły czynności narządów ciała na okres powyżej siedmiu dni, to jest o przestępstwo z art. 177 § 1 KK.

Sąd Apelacyjny-Sąd Dyscyplinarny w K. wydaną 20 października 2008 r. uchwałą zezwolił na pociągnięcie sędziego Anny J. do odpowiedzialności karnej za opisany we wniosku Prokuratora czyn oraz zawiesił ją w czynnościach służbowych, obniżając jej na czas zawieszenia wynagrodzenie o 25 %. Uznał wydający uchwałę Sąd, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przez sędziego Annę J. przestępstwa, gdyż wysoce prawdopodobne jest, że w wyniku niedostatecznie wnikliwej obserwacji przedpola jazdy nie dostrzegła ona prawidłowo poruszającego się pokrzywdzonego. Podkreślił Sąd ten, że na tym etapie postępowania brak jest przesłanek do twierdzenia, iż zaistniały obiektywne przyczyny uniemożliwiające dostrzeżenie pieszego, i podniósł, że nie ma podstaw do przyjęcia, że stopień społecznej szkodliwości czynu jest znikomy.

Na skutek zażalenia sędziego Sąd Najwyższy-Sąd Dyscyplinarny 27 stycznia 2009 r. uchylił tę uchwałę i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu-Sądowi Dyscyplinarnemu w K. do ponownego rozpoznania. Stwierdził Sąd Dyscyplinarny drugiej instancji, że chybionym jest zarzut dokonania błędnych ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, znajdowały one bowiem dostateczne oparcie w materiale dowodowym, z którego nie sposób wyprowadzić wniosku o wtargnięciu przez pokrzywdzonego na jezdnię, a nadto że skarżąca, która bezpośrednio przed potrąceniem widziała inne osoby przekraczające jezdnię, nie wskazywała okoliczności, które miałyby świadczyć o wystąpieniu zewnętrznych, nieoczekiwanych przeszkód znoszących lub radykalnie ograniczających widoczność w tym miejscu; w konsekwencji podzielił ocenę Sądu Apelacyjnego, że potrącenie pieszego na oznakowanym przejściu nastąpiło w wyniku niezachowania szczególnej ostrożności przez kierującą samochodem. Za zasadny natomiast uznał Sąd Najwyższy zarzut nierozważenia przez Sąd Dyscyplinarny pierwszej instancji przesłanek określonych w art. 115 § 2 KK i wskazał, że do kompetencji i obowiązków sądu dyscyplinarnego przed podjęciem uchwały zezwalającej na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej należy ocena, czy istnieją dostateczne podstawy do uznania, że sędzia popełnił czyn stanowiący przestępstwo, w tym czy stopień społecznej szkodliwości czynu jest wyższy od znikomego, i zalecił dokonanie analizy przedmiotowo-podmiotowych wyznaczników stopnia społecznej szkodliwości czynu z art. 115 § 2 KK.

Rozpoznający ponownie sprawę Sąd Apelacyjny-Sąd Dyscyplinarny swą wydaną w dniu 17 kwietnia 2009 r. uchwałą odmówił zezwolenia na pociągnięcie sędziego Anny J. do odpowiedzialności karnej. Sąd ten wskazał, że zasadę ostrożności i zasadę szczególnej ostrożności naruszyła ona nieumyślnie, że prowadziła pojazd z dozwoloną prędkością i że w następstwie niezachowania wymaganej przy przekraczaniu oznakowanego przejścia dla pieszych należytej ostrożności nieumyślnie doprowadziła do potrącenia pieszego. Uznał ostatecznie, że jej zachowanie nie polegało na celowym zlekceważeniu szczególnych dyrektyw, nakazujących konkretny sposób zachowania, lecz zaniechaniu uważnej jazdy i szczególnej ostrożności podczas przemieszczania się po oznakowanym przejściu dla pieszych. W konsekwencji doszedł do przekonania, że społeczna szkodliwość jej czynu jest znikoma, a zgodnie z art. 1 § 2 KK, czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma, nie stanowi przestępstwa.

Na skutek wniesionego przez Prokuratura zażalenia Sąd Najwyższy-Sąd Dyscyplinarny swą uchwałą z dnia 30 lipca 2009 r. uchylił i tę uchwałę, przychylając się do zarzutu Prokuratora, że zapadła ona w oparciu o błąd w ustaleniach faktycznych stanowiących podstawę do oceny, że stopień społecznej szkodliwości czynu jest znikomy, który to błąd polegał na pominięciu okoliczności, które mogły rzutować na ocenę tego stopnia. Wskazał Sąd Najwyższy, że wydając zaskarżoną uchwałę Sąd Apelacyjny przyjął, iż do wypadku doszło wskutek niezachowania przez sędziego wymaganej przy przekraczaniu przejścia dla pieszych należytej ostrożności, podczas gdy sformułowany przez prokuratora zarzut dotyczył naruszenia szczególnej ostrożności w związku z poruszaniem się w rejonie przejścia dla pieszych, na co wyraźnie wskazuje przywołanie przezeń w opisie czynu art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym, i że różnica znaczeniowa tych pojęć ma charakter jakościowy i dlatego rzutuje na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu. W związku z tym przypomniał Sąd Najwyższy, że niezależnie od szczególnego charakteru wypadku komunikacyjnego, jako przestępstwa związanego z ryzykiem uczestniczenia w ruchu drogowym, jego spowodowanie wiąże się z naruszeniem zasad bezpieczeństwa o różnym ciężarze i o różnym stopniu, gdyż w Prawie o ruchu drogowym istnieją zasady bezpieczeństwa, które mają podstawowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom ruchu i w celu podkreślenia ich znaczenia ustawodawca obowiązek ich przestrzegania określa mianem szczególnej ostrożności; do takich zasad należą reguły zachowania się w sytuacjach związanych z ruchem pieszych, dla których naruszenie ich stanowi poważne zagrożenie. Zwrócił też Sąd Najwyższy uwagę na to, że Sąd Apelacyjny w ogóle nie wyjaśnił, na czym polegał obowiązek zachowania przez kierującą pojazdem szczególnej ostrożności przy dojeżdżaniu do przejścia dla pieszych i jak winna ona zachować się w danych warunkach drogowych, aby do wypadku nie doszło, oraz że w ustawie Prawo o ruchu drogowym zawarta jest legalna definicja szczególnej ostrożności, która polega na konieczności zwiększenia uwagi i dostosowania zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie. Podkreślił, że poczynione w sprawie ustalenia, iż kierująca pojazdem nie widziała wejścia pieszego na przejście ani poruszania się po tym przejściu przez ponad połowę jego długości, a manewr hamowania rozpoczęła dopiero po uderzaniu w pieszego, świadczą o nieobserwowaniu lewej strony jezdni pomimo obowiązku zachowania szczególnej ostrożności. Zalecił w związku z tym rozważenie, czy nie doszło do rażącego naruszenia przepisów ruchu drogowego i czy wskazane przez Sąd pierwszej instancji okoliczności, które utrudniały kierującej pojazdem obserwację drogi, rzeczywiście umniejszają stopień naruszenia obowiązku zachowania szczególnej ostrożności przy dojeżdżaniu do przejścia dla pieszych w sytuacji, gdy właśnie w takich trudnych warunkach drogowych ustawa nakładała na nią obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, a następnie ponowne dokonanie oceny stopnia szkodliwości jej czynu.

W wyniku ponownego rozpoznania sprawy Sąd Apelacyjny-Sąd Dyscyplinarny poczynił następujące ustalenia:

W dniu 7 listopada 2007 r., około godziny 17, sędzia Sądu Rejonowego Anna J., kierując samochodem osobowym marki „Fiat Coupe”, poruszała się samochodem ulicą Ł. w kierunku ulicy Ż. Dopuszczalna prędkość na tym odcinku drogi wynosiła 50 km/h. W tym czasie było już ciemno, padał deszcz, nawierzchnia jezdni była mokra. Na ulicy Ł., tuż za skrzyżowaniem z ulicą J., znajduje się oznakowane przejście dla pieszych (wyjaśnienia sędziego - k. 29-31, k. 118 i k. 188-189, zeznania świadków z akt Prokuratury Rejonowej w C.: Roberta M. - k.32-34 i Justyny G. - k. 17-18 i z tychże akt szkic miejsca wypadku - k. 4).

Gdy pojazd zbliżał się do tego przejścia, sędzia zobaczyła grupę osób przekraczających je (z jej punktu widzenia) z prawej strony na lewą. W grupie tej znajdowała się osoba w jasnej odzieży, z tej przyczyny dobrze widoczna. Sędzia, która poruszała się z prędkością około 35 km/h, obserwowała tych pieszych aż do momentu, gdy ci dotarli do przeciwległego krawężnika lub nawet weszli już na chodnik. Upewniwszy się, że nie zagraża już im, kontynuowała jazdę, nie widząc pokrzywdzonego Józefa G., który wkroczył na przejście, poruszając się z jego lewej strony na prawą. Józef G. był w ciemnym ubraniu. Po pokonaniu przeciwnego pasa ruchu i części pasa, po którym poruszała się sędzia, pokrzywdzony został potrącony przednią lewą częścią pojazdu: zderzakiem w nogi, a przednią szybą i wycieraczkami - w głowę. Po tym uderzeniu kierująca rozpoczęła hamowanie, a samochód zatrzymał się za przejściem dla pieszych (wyjaśnienia sędziego - k. 29-31, k. 118 i k. 188-189, zeznania świadków z akt Prokuratury Rejonowej w C.: Józefa G. - k. 21-24, Jacka B. - k. 39-40 i Justyny G. - k. 17-18 i z tychże akt protokół oględzin pojazdu i materiał poglądowy - k. 5 i n., a także opinie biegłych z zakresu ruchu drogowego: k. 52-65, k. 47-49 akt niniejszego postępowania oraz k. 57-69).

Po zatrzymaniu samochodu w odległości około 6 metrów za przejściem, opuściła samochód i zbliżyła się do pieszego, który w tym czasie zszedł z jezdni, siadł na schodach, towarzyszyli mu cały czas przechodnie (wyjaśnienia sędziego - k. 29-31, k. 118 i k. 188-189, zeznania świadka Justyny G. - k.32-34 i- k.17-18).

Po zdarzeniu zarówno kierująca pojazdem, jak i pieszy poddani zostali badaniu stanu ich trzeźwości; sędzia Anna J. w chwili zdarzenia była trzeźwa, natomiast u pokrzywdzonego, podczas dwóch kolejnych pomiarów wykonanych o godzinie 19- i 19-, uzyskano odpowiednio: 0,86 mg/l i 0,91 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu(dowód: z akt Prokuratury Rejonowej w C. protokół - k. 2-3).

W wyniku potrącenia pokrzywdzony doznał obrażeń ciała w postaci stłuczenia głowy, stłuczenia obu podudzi i złamania podgłowowego kości strzałkowej prawej. Obrażenia te naruszyły czynności narządów jego ciała na okres powyżej 7 dni (dowód: z akt Prokuratury Rejonowej w C. opinia - k. 27-28 i karta informacyjna z 7 listopada 2007 r. - k. 13).

Sędzia Anna J. złożyła wyjaśnienia zgodne, a co najmniej niesprzeczne z ustalonym powyżej stanem faktycznym, opartym na dowodach spójnych i wzajemnie się uzupełniających. W szczególności nie ma sprzeczności między opiniami biegłych M. i K.: tę drugą uznać należy za wyłączającą jedną z alternatywnych wersji zawartych w opinii biegłego M., który rozważał mało zresztą prawdopodobną możliwość, że kierująca widziała pieszego, lecz w ogóle na to nie zareagowała. Różnice w ocenie prędkości, z jaką poruszała się sędzia Anna J., nie są znaczne (nie szybciej niż 44 km/h i 35-38 km/h). Wskazać w tym miejscu należy, że oceny te nie odbiegają od wyjaśnień samej Anny J., która prędkość swą oceniła na około 30 km/h. Za najwłaściwszą uznać należało wersję zaprezentowaną przez biegłego K., i to nie dlatego, że podaje on wartość „uśrednioną”, ale dlatego, że wydając swą opinię dysponował najpełniejszym materiałem dowodowym, a w tym analizą przeprowadzoną już przez biegłego M., który wyliczoną przez siebie prędkość określił wszak jako maksymalną. Najistotniejsze przy tym jest to, że według obu biegłych (niezależnie od przyjętej prędkości, z jaką poruszała się sędzia Anna J.) kierująca miała pełną możliwość uniknięcia wypadku, gdyby wystarczająco wcześnie dostrzegła pokrzywdzonego.

W wyjaśnieniach sędziego Anny J. pojawiła się sugestia, że niedostrzeżenie pieszego mogło być efektem oślepienia jej przez nadjeżdżające z naprzeciwka pojazdy, taką możliwość bowiem rozważał w swojej opinii biegły M. Zebrany materiał dowodowy nie dawał podstawy do takiego ustalenia. Wyjaśnienia sędziego nie są w tym zakresie kategoryczne, a w zeznaniach świadka Justyny G. w ogóle nie pojawia się informacja o przejeżdżających bezpośrednio przed wypadkiem samochodach. Sugestię tę odrzucić należało i z tej przyczyny, że bezpośrednio przed wypadkiem po przejściu poruszali się inni piesi, których sędzia obserwowała bez żadnych przeszkód. Być może właśnie skoncentrowanie jej uwagi na tej grupie pieszych spowodowało, że nie spostrzegła wchodzącego na tor jej jazdy pokrzywdzonego, choć - za czym przemawia część pojazdu, którą ten został uderzony - znajdował się on już w świetle jej reflektorów.

Sąd Apelacyjny -Sąd Dyscyplinarny zezwolił na pociągnięcie sędzi Anny J. do odpowiedzialności karnej.

W okolicznościach sprawy niniejszej nie budziło, zdaniem Sądu, wątpliwości, że sędzia Anna J. prowadziła pojazd mechaniczny i że pojazdem tym potrąciła Józefa G. w granicach oznaczonego i znakiem poziomym (pasami), i znakiem pionowym (D-6) przejścia dla pieszych. Poczynione w sprawie ustalenia wskazują przy tym jednoznacznie, że przyczyną wypadku była niedostateczna obserwacja przez kierującą przedpola jazdy i przejścia dla pieszych. Konkluzji tej nie zmienia to, że pokrzywdzony w znacznym stopniu przyczynił się do wypadku, którego mógł uniknąć przez proste zatrzymanie się, oczywiste jest bowiem, że w istniejących w dacie wypadku warunkach (ciemność i mżawka ograniczające widoczność), to jemu było znacznie łatwiej i dostrzec oświetlony samochód, i zatrzymać się przed torem jego poruszania się. Bezwzględne egzekwowanie przez niego wbrew instynktowi samozachowawczemu przysługującego mu w obrębie przejścia dla pieszych pierwszeństwa, wytłumaczalne jedynie stanem jego upojenia, nie może jednak całkowicie ekskulpować kierowcy, który winien tak poruszać się w obszarze przejścia dla pieszych, by nie narazić ich na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

W istniejących warunkach atmosferycznych i zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych sędzia Anna J. obowiązana była do zachowania szczególnej ostrożności (art. 30 ust. 1 i art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym), która winna była sprowadzić się do stosownego zmniejszenia prędkości i do wyjątkowo uważnej obserwacji przedpola jazdy. 0 ile temu pierwszemu obowiązkowi uczyniła ona zadość, o tyle naruszyła ten drugi. Nie ulega wątpliwości, że obserwowała rejon przejścia (dostrzegła bowiem grupę pieszych przechodzących z prawa na lewo i należycie na to zareagowała), nie uczyniła jednak tego wystarczająco uważnie, by dostrzec pokrzywdzonego.

Sąd Apelacyjny-Sąd Dyscyplinarny uznał, że stopień społecznej szkodliwości czynu nie jest nieznaczny. Wziął przy tym pod uwagę przede wszystkim rozmiar naruszonego dobra tj. obrażeń pokrzywdzonego, które zdaniem sądu - już same z siebie - nie mogą świadczyć o znikomej społecznej szkodliwości czynu. Sąd uznał także, że doszło w okolicznościach sprawy do naruszenia zasad zachowania przez kierującą jako uczestnika ruchu drogowego - niezachowanie szczególnej ostrożności w rozumieniu art. 2 pkt 22 Prawa o ruchu drogowym.

Zażalenie od tej uchwały wywiódł pełnomocnik sędzi Anny J. zarzucając Sądowi błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że zarzucany czyn jest czynem, którego społeczna szkodliwość jest wyższa niż znikoma.

Pełnomocnik w zażaleniu podniósł, że wadliwie oceniono, że sędzia nie zachowała szczególnej ostrożności zbliżając się do przejścia dla pieszych. Wskazał, że okoliczności sprawy i zeznania sędzi potwierdzają, że uważnie obserwowała ona ten teren, dostrzegając na przejściu innych pieszych, nie rozpraszała swojej uwagi w inny sposób. Powołując się na okoliczności faktyczne, dotyczące zachowań pokrzywdzonego po wypadku (podjęcie przez niego pracy) zarzucił, że ocena dotycząca konsekwencji dla jego zdrowia, uzasadniająca zdaniem Sądu wyższy niż znikomy stopień społecznej szkodliwości, nie znajduje odzwierciedlenia w okolicznościach sprawy. Podniósł, że także postawa sędzi po wypadku, próby kontaktu z pokrzywdzonym, naprawienie wyrządzonej szkody, przemawiają za przyjęciem, że stopień społecznej szkodliwości był znikomy.

Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje:

Zażalenie nie znajdowało uzasadnionych podstaw.

Sąd Najwyższy podziela dokonaną przez Sąd Apelacyjny-Sąd Dyscyplinarny ocenę okoliczności faktycznych sprawy.

Nie znajduje uzasadnienia twierdzenie, że kierująca sędzia zachowała szczególną ostrożność dojeżdżając do przejścia dla pieszych. Zgodnie z definicją, wynikającą z art. 2 pkt 22 Prawa o ruchu drogowym zachowanie takiej ostrożności ma umożliwić kierującemu odpowiednio szybkie reagowanie na sytuację na drodze. Jakkolwiek sędzia Anna J. poruszała się z dość niską prędkością, to jednak i warunki panujące na drodze oraz warunki atmosferyczne dalece utrudniały jej obserwację. Trudno przyjąć, że zachowana została w wystarczającym stopniu szczególna ostrożność, skoro reakcja na sytuację na drodze w postaci hamowania nastąpiła dopiero po potrąceniu pieszego. O niezachowaniu szczególnej ostrożności w wymaganym stopniu świadczyć może także skupienie uwagi na jednym z pieszych przechodzących w przeciwnym do pokrzywdzonego kierunku. Jeśli nie udało się dostrzec pokrzywdzonego ani zareagować w jakikolwiek sposób (nawet rozpocząć manewr hamowania), to istnieją wątpliwości, czy prędkość oraz nie była zbyt duża jak na możliwości spostrzegania kierującego. Potwierdza to, zdaniem Sądu, że można mówić o niedochowaniu wymagań w zakresie szczególnej ostrożności.

Sąd Najwyższy nie godzi się także z przedstawioną w zażaleniu oceną dotyczącą charakteru naruszonego dobra. Naruszenie czynności organizmu na czas powyżej 7 dni, to obiektywny element, który uzasadnił taką a nie inną ocenę w świetle art. 115 § 2 KK.

Biorąc zatem pod uwagę te okoliczności, a nie negując roli pozostałych elementów, istotnych z punktu widzenia art. 115 § 2 KK. Sąd Najwyższy uznaje, że jakkolwiek stopień społecznej szkodliwości czynu nie był z pewnością znaczny, to jednak nie miał wymiaru znikomego, który uzasadniałby zmianę zaskarżonej uchwały.

Szukaj: Filtry
Ładowanie ...
Gdzie jestem
Spis Treści
Powiązane dokumenty
Zakładki
Ostatnio otwarte
Stan prawny: 22.08.2014 | Grupa ArsLege.pl LexLege na Androida LexLege na Androida
CENNIK | POMOC | KONTAKT